Śledź mnie na:

Koźlak, raz!



By  Piwny Brodacz     22.3.26    Tagi:,, 

 


Niedawno mieliśmy Dzień Porteru Bałtyckiego, a już w ten weekend bawiliśmy się w Bielkówku na kolejnym Dniu Koźlaka. Jak ten czas leci...


Byłem na pierwszej edycji, potem terminy kolidowały z wyjazdami innymi niestety. Na szczęście w tym roku planety ułożyły się idealnie i rzutem na taśmę (dosłownie, wpadłem do hotelu 5 minut przed odjazdem busa) pojawiłem się w Gdańsku.






Nie ma co się oszukiwać, ten wpis będzie istnym dumpem zdjęciowym. Jak macie uczulenie na blogerkę krafcikową, to... pewnie i tak byście nie czytali mojego bloga. Także możecie się delektować śmietanką influenserską w ich naturalnym środowisku.






Plan na trójmiasto był prosty: wizyta w browarze Amber, zebranie sekretnego składnika przy Stajni Koni Uratowanych Jednorożec (nie, nie to o czym myślicie, znam was) i potem wizyta w Pułapce. Na drugi dzień szybkie warzenie na mini warzelni (swoją drogą świetna sprawa) i powrót do domu.






Jak było naprawdę? Koźlakowo, no a jak. Degustacji było tyle, że musieliśmy się potem pilsami leczyć. Wiecie jak jest. Swoją drogą ciekawym punktem był Mocny Red z Ambera. Takie wspomnienie smakowe dawnych lat, gdzie procenty były najważniejsze. Jak człowiek był jeszcze głupi i młody.






Potem wizyta we wspomnianej wcześniej stajni. Spoko są takie miejsca chroniące zwierzęta przed rzeźnią. A co do sekretnego składnika do piwa... niektórym został na kurtkach. Ciężko będzie się go pozbyć.










Następnie wylądowaliśmy na kolacji w Bazarze, zaraz obok Brovarni Gdańsk. Placki ziemniaczane z gulaszem mogę polecić bez obawień każdemu. Żurek w sumie też, chociaż brać ze Śląska mial zastrzeżenia, jak zawsze (żarcik, co nie).










Odszpuntowanie beczek z trzema koźlakami: czystym z Ambera i dwoma wędzonymi z Piwnicy Rajców i Brovarni odbyło się w piwnicach Pułapki (ale  nie Pułapki, kto wie ten wie). Przekoźlakowanie level master, chociaż czy istnieje coś takiego jak "za dużo koźlaka"? No chyba nie.










W Pułapce zakres styli był już troszku większy. Uleczające pilsy lały się strumieniami. Te mniej uleczające Jagery już nie... Łukasz, nie daruję ci tej nocy! Była to też moja pierwsza wizyta w nowej lokalizacji i muszę przyznać, że podoba się dla mnie. 










Na drugi dzień, z samego rana (ku mojej niechęci i zmęczeniu) wylądowaliśmy ponownie w browarze, aby uwarzyć naszą testową warkę sekretnego koźlaka. Jak wyjdzie przynajmniej OK, to zapewne napijecie się go i wy. Swoją drogą... herbatka z dużą ilością cukru naprawdę ratuje życie.










Więcej grzechów nie pamiętam (dosłownie) dlatego zostawiam Was z resztą zdjęć. Zobaczycie na nich wszystko, o czym pisałem powyżej. Mi pozostaje podziękować Tomkowi, Markowi i całej ekipie Ambera za zaproszenie. Do następnego!



















































Piwny Brodacz

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com