Śledź mnie na:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polish india pale ale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polish india pale ale. Pokaż wszystkie posty

Tak sobie ostatnio uświadomiłem, że w sumie to ja jestem taki działkowy koneser. Nie chodzi mi o ilość wypitego alkoholu... bardziej o to ile ja już tych działek miałem w swoim krótkim życiu. Nowy sezon, nowa działka, ot takie motto przewodnie. Oczywiście moja najnowsza zdobycz jest jeszcze ładniejsza niż poprzednia, tak jak piwo, które sobie dzisiaj wypijemy.

Zdjęć nie pokażę, bo muszę swój nowy kawałek ziemi uprzątnąć trochę, ale wiem już na pewno, że będę tam spędzał więcej czasu. Parę drzewek owocowych, szklarnia, altanka, której nie muszę naprawiać. Żyć nie umierać. Może być mały dyskomfort z sąsiadami bo jakieś 3 działki dalej ktoś sobie urządził imprezę przy muzyce disco polo, ale jakoś sobie z tym poradzę. Bestii zwanej Nomono się na pewno spodobało nowe miejsce alkoholizacji.


Już przy pierwszej edycji tej jakże osobliwej kooperacji brać piwna wychwalała jak się da etykietę. Nie jest inaczej i w tym przypadku. Według mnie (i wielu innych) jest to etykietowy majstersztyk (jeżeli człowiek jest w ogóle w stanie coś takiego określić). Te kolory, ta postać i ten detal, no cudo po prostu. Piwo nie odstaje zbytnio. Ma piękny miedziany kolor i jest tylko delikatnie zamglone. Piana mogłaby być trwalsza, ale i tak wygląda bardzo fajnie. Jest śnieżnobiała, wysoka i pokaźnie zdobi ścianki.


Warunków do wąchania za bardzo nie było. Nie dość, że wiatr dawał popalić to jeszcze miałem nos cały zakatarzony. O dziwo aromat okazał się być na tyle wyraźny, że spokojnie przebijał się przez wcześniej wymienione problemy. Tylko kurde... czemu prym wiedzie w nim masełko? Aż mi się Witnica przypomniała. Trochę później pojawia się karmel i dopiero na dalekim końcu majaczą iglaki i trawa. Szkoda.

Na szczęście w smaku nie pozostał nawet ślad po maśle. Zaczęło się trochę niewinnie, niby taką bliżej nieokreśloną podstawą słodową. Gdy człowiek zaczyna już tracić nadzieję... nagle, z odsieczą i pieśnią na ustach wkracza husaria chmielowa. Iglaki, ziemistość (prawie tak mocna jak w Misiu) i zioła. Zaraz po nich mocarna goryczka, łodygowa można rzec. Daję kopa w twarz i szybko chowa się w krzaki, w sensie nie zalega. Prawie przez cały czas towarzyszą nam też owoce, coś jakby pomarańcza... nie, cytryna bardziej. Mocno schowana gdzieś w tyle, może to ta bergamotka? Finisz też całkiem przyjemny. Ziołowo-kwiatowy z dziwnym zacięciem żywicznym (no chyba, że to ostatnie mi się zdawało po prostu). Wydaje się być dość pełne jak na te parametry, na szczęście duże wysycenie jakoś ratuje sytuacje i Nomono w zadziwiająco szybkim tempie znika ze szkła. Urwać mi niczego nie urwało, ale na pewno jest to wystarczająco dobre polskie IPA aby warto było po nie sięgnąć. Szkoda tylko, że tym razem zawartość nie dorównuje opakowaniu.

----------

Styl: Polish India Pale Ale
Alk: 6,1%
Ekstrakt: 14° Blg.
IBU: 88
Skład: słód (jęczmienny: pale ale, karmelowy; pszeniczny), chmiel (Iunga, Marynka, Lubelski, Sybilla, Puławski), skórka bergamotki, drożdże US-05.
Do spożycia: 01.08.2016




Drugie picie:

Browar Kormoran ma w swoim dorobku bardzo dobre i co za tym idzie przepyszne piwa (głównie z serii Podróże Kormorana) ale nie ustrzegł się przed wpadkami. Wielu uważa, że PLONiaste są właśnie specyficznym spadkiem formy piwowara. Też tak myślałem ale trzeba wziąć pod uwagę jedną rzecz, polskie IPA jest eksperymentem, bardzo niewdzięcznym w dodatku. Żeby sprawiedliwości stało się zadość postanowiłem powrócić do tej serii, zaczynamy od Bronka

Trzecie picie 05.11.2014:

Zachęcony ostatnimi poczynaniami Olimpu łaskawszym okiem spojrzałem na samotnego Prometeusza, który gnieździł się w mojej piwnicy już od jakiegoś czasu. Data przydatności to jeszcze nienarodzony rok 2015 ale sentyment do butelki euro przekonał mnie do reszty. Jest to też pierwsze piwo, które odwiedza blog po raz trzeci. Czy jest czego gratulować? Oj nie...

Prawie wyrzuciłem tego bączka do śmieci wraz z kartonem. Zamówiłem parę piw ze sklepu internetowego, między innymi limitowanego Promka i kompletnie o nim zapomniałem. Wielkość butelki zrobiła swoje i już miał polecieć gdyby nie pieseł, który pociągnął za karton. Butelczyna wypadła a ja zacząłem się zastanawiać czy moja psina nie jest przypadkiem alkoholikiem jak jej pan. Eee, no.


Bardzo stara degustacja, jeżeli chcesz abym ocenił to piwo poprawnie napisz mi maila, może się uda.

Trochę zwlekałem z wypiciem PLON'a. Tyle tych IPA w tym roku, że po prostu nie mam już na nie zbytniej ochoty. Trzeba jednak być patriotą i wypić te... PIPA. Give Sybilla a chance right?

Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com