Śledź mnie na:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą american amber ale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą american amber ale. Pokaż wszystkie posty

Po Śniegu z Beniowej byłem pewny, że reszta piw z Ursy mnie nie zawiedzie. Megalomana postanowiłem wypić po koszeniu działki, Jelenia Filipa (w sumie gdybym miał tak na imię pasowałoby jak ulał do sytuacji) wsadziłem do plecaka i hop pojechałem rowerem do znajomego. 45 kilometrów dalej przekonałem się, że tak samo jak przy pierwszym, mogłem go wypić w domu, przed kompem i bez jakiejkolwiek wzmianki na blogu. Ale nie, jak to mówią: warto rozmawiać (a w tym wypadku pisać).

Jakoś tak nie chciałem ruszać tego piwa. Głównie dlatego, że mam też starszego, ciemnego brata któremu niestety wdarło się zakażenie. Nie mam jednak dzisiaj ochoty na całe pół litra a zimowy Ale z Widawy jest chyba jedynym piwem w butelce 0,33l które posiadam. Chwytam więc trunek autorstwa już samego browaru, bez udziału Kopyra. Mam tylko nadzieję, że nie przywołam tym powrotu zimy...

Może wytłumaczę, ponownie z resztą, moje nastawienie do piw świątecznych. Jak sama nazwa wskazuje, oczekuje od nich świąt, piernika, przypraw, goździków. Cokolwiek kojarzącego mi się z tym okresem, dlatego właśnie nie kupiłem w tym roku Saint No More, zwykła IPA na święta? Please.


Etykieta mi się cholernie nie podoba. Wyjęta z katalogu Windowsa, przypominająca trochę zrobioną w Wordzie. Czcionka jak z jakiegoś taniego komiksu, no po prostu bleh. Kapsel golasek. Na szczęście wygląd samego piwa ratuje sytuacje. Piękny bursztyn, leciutko mętny. Na spodzie latają jakieś farfocle, pewnie chmiel albo cuś. Jakoś mi to jednak nie przeszkadza, wygląda jak takie... naturalne! Piana niestety słabo się utrzymuje, lekko opalona wygląda nawet spoko ale szybko pozostaje po niej tylko mała wysepka.


Wącham i tylko jedna myśl przelatuje mi przez głowę... "No kur...". Gdzie są te święta? No dobra, świąt w nazwie nie ma, jest zima. Może jestem upierdliwy ale... no nic. Zaczyna się słodowo, żywicznie. Dochodzą też cytrusy, ogólne wrażenie jest dość słodkie. Trzeba jednak przyznać, że aromat jest intensywny. Mam lekki katar a i tak atakuje on dość mocno mój zasmarkany nos. Łykam... i znowu mam rozterki wewnętrzne na miarę tych werterowskich. No bo kurde nie ma tu nic ze świąt ale pije się je cholernie dobrze. Bardzo fajny balans słodów z chmielami. Ogólny smak żywicy przeplatający się z cytrusami zakańcza bardzo fajna goryczka. Co prawda nie jest mocna ale nie o to chodzi w tym stylu. Jest też wszechobecny karmel ale nie zachowuje się jak celebryta i umie pracować w zespole. Wszystko jest takie zgrane, jak w dobrej orkiestrze. Mocno pijalne, kupiło mnie. Mogę Widawie wybaczyć brak świąt w świątecznym piwie... ale tylko ten jeden raz.


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com