Pokazywanie postów oznaczonych etykietą saratoga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą saratoga. Pokaż wszystkie posty
Są różne teorie na temat największego wroga rowerzysty. Jedni mówią, że to piasek, który wymusza zejście z roweru i noszenie go na własnych barkach. Jak ktoś ma stringi zamiast opon to na pewno może tak uważać. Drugi powie, że to wiatr. W sumie ma trochę racji, sam jestem troszku szeroki i nienawidzę wiatru. Szczególnie gdy człowiek musi pedałować podczas zjeżdżania z górki... jednak to nie jest, według mnie, enemy number one. Można powiedzieć, że sam brak chęci/motywacji do jazdy jest mega wrogiem, tylko że taki człowiek wtedy nie może być zaliczany do grona rowerzystów. Swojego nemesis poznałem przypadkiem, gdy po dwóch dniach ulewnych deszczów pojechałem nad jeziorowe mokradła pojeździć.
