Bardzo stara degustacja, jeżeli chcesz abym ocenił to piwo poprawnie napisz mi maila, może się uda.
Przyznam się, że jestem zakłopotany. Nie do końca wiem co może oznaczać "aksamitność" w piwie. Pierwsza myśl to płytkie i bez wyrazu. Oj jak byłem w błędzie. Obolonik Aksamitny to ciemne piwo karmelowe. Fajnie, nie mam nic do karmelowych, mogę nawet powiedzieć że je lubię. Nalewamy. Pierwsze zaskoczenie to piana. Zrobiłem mały research na innych blogach i wszyscy pisali, że znika szybciej niż śnieg w kwietniu. Moja była dość gęsta i trzymała się długo, jak tegoroczna zima. Kolorek ładny, typowy karmel. No ale co z tą aksamitnością? Wychodzi na to, że według Ukraińców to nabuzowanie piwa do granic. Jest wyczuwalny karmel (słodycz też), nawet jakaś goryczka ale wszystko to jest w wielkiej "chmurze" gazu. Dziwne bo samo piwo chwilę przed nalaniem wypadło mi z rąk, na szczęście na trawę. Nie wybuchło jednak a po takim nasyceniu to zakrawa o magię. Przyznam się szczerze, że nie wiem co o nim myśleć. Smakowało mi ale byłem wtedy po "paru" kilometrach na rowerze i potrzebowałem czegoś orzeźwiającego i Obolon mi to zapewnił. Nie wiem jednak czy byłbym w stanie wypić ze smakiem tak nabuzowane ciemne piwo w normalnych warunkach.
Bardzo stara degustacja, jeżeli chcesz abym ocenił to piwo poprawnie napisz mi maila, może się uda.
Siedzę sobie na ogrodzie. Jem ostatnie śliwki z drzewka, na którym w tym roku było ich aż 14 (sic!) i myślę: "Ciekawe jakie piwo pasuje do tejże sytuacji". Bam! Przecież niedawno kupiłem coś w Almie pochodzące z Belgi. Tanecznym krokiem udałem się do lodówki, tam Bachus, malinowy. Przyznam się, że pierwszy raz widzę piwo tak zapakowane. No ale co tam, papier won i lejemy. Wygląda bardzo ładnie, piana też się fajnie trzyma. Zapaszek bardzo malinowy i tu pierwszy alarm, to nie jest piwo do którego się przyzwyczaiłem. Pijemy. Baaaardzo wytrawne ale... nie jest złe. Dotąd wszystkie "wytrawne" piwa jakie piłem za bardzo przypominały mi wino. Tutaj tak nie jest, słodycz biję się z goryczą lecz niestety ta pierwsza wygrywa. Minimalnie ale zawsze. Same maliny są wyczuwalne ale właśnie w taki fajny, wytrawny sposób. Nie dostajemy kolejnego słodkiego niby-soku do piwa. Jest to piwo pokroju Lindemans'a. Nie aż tak doskonałego (przypomniał mi się Festiwal Dobrego Piwa we Wrocławiu, gdzie piłem bodajże lambica, o jezu jakie to było dobre) ale utrzymującego się zaraz za nim. A co z tą śliwką? Doznania przy jednoczesnym piciu Bacchusa i zagryzaniu śliweczki są nie do opisania. Spróbujcie kiedyś.
Siedzę sobie na ogrodzie. Jem ostatnie śliwki z drzewka, na którym w tym roku było ich aż 14 (sic!) i myślę: "Ciekawe jakie piwo pasuje do tejże sytuacji". Bam! Przecież niedawno kupiłem coś w Almie pochodzące z Belgi. Tanecznym krokiem udałem się do lodówki, tam Bachus, malinowy. Przyznam się, że pierwszy raz widzę piwo tak zapakowane. No ale co tam, papier won i lejemy. Wygląda bardzo ładnie, piana też się fajnie trzyma. Zapaszek bardzo malinowy i tu pierwszy alarm, to nie jest piwo do którego się przyzwyczaiłem. Pijemy. Baaaardzo wytrawne ale... nie jest złe. Dotąd wszystkie "wytrawne" piwa jakie piłem za bardzo przypominały mi wino. Tutaj tak nie jest, słodycz biję się z goryczą lecz niestety ta pierwsza wygrywa. Minimalnie ale zawsze. Same maliny są wyczuwalne ale właśnie w taki fajny, wytrawny sposób. Nie dostajemy kolejnego słodkiego niby-soku do piwa. Jest to piwo pokroju Lindemans'a. Nie aż tak doskonałego (przypomniał mi się Festiwal Dobrego Piwa we Wrocławiu, gdzie piłem bodajże lambica, o jezu jakie to było dobre) ale utrzymującego się zaraz za nim. A co z tą śliwką? Doznania przy jednoczesnym piciu Bacchusa i zagryzaniu śliweczki są nie do opisania. Spróbujcie kiedyś.
Bardzo stara degustacja, jeżeli chcesz abym ocenił to piwo poprawnie napisz mi maila, może się uda.
Oj sporo hejtu poszło na to piwo z jakieś 2 lata temu. Głównie chodziło o to, że Kormoran robiąc najzwyklejszego lagera chciał go sprzedać jako piwo "super extra premium pils". Dodatkowo miał wiele wad, np aromat kukurydziany. Co się zmieniło? Ano Kormoran dalej robi lagera ale już nie tak zwyczajnego... po otwarciu butelki dostajemy zastrzyk chmielu prosto w nos. Po wadach nie pozostał nawet ślad. Nalewamy i widzimy coś pięknego, kolor jak kolor ale piana jest po prostu zaje... fajna. Trzyma się długo i ładnie oblepia szkło. Smak? Bam! Powrót do rzeczywistości. O dziwo chmiel ustępuje, to samo z goryczką. W skrócie? Za dużo słodów a za mało goryczki jak dla mnie. Już prawie kontruje słody ale w ostatniej chwili chowa się pod stół. Trochę się zawiodłem ale nie zmieniam zdania. Jest to bardzo fajne piwo. Ostrzegam tylko, piwo dość mocno napycha jak na 12.5% ekstraktu.
Bardzo stara degustacja, jeżeli chcesz abym ocenił to piwo poprawnie napisz mi maila, może się uda.
Kolejny Bernardzik. Zacznę od pochwały, bardzo dobra dziesiątka! Jasny bursztyn z dużą aczkolwiek szybko znikającą pianą. Lekka, z wyczuwalnym posmakiem drożdżowym. Troszku kwaśna, na plus oczywiście. Goryczka też jest, chmielowa, taka trochę ziemia z trawą (?). Pod koniec picia można nawet wyczuć jakieś warzywa, niestety nie skojarzyłem jakie dokładnie. Sama natura! Jedyny problem jaki mam z tym piwem to szybkość napełnienia żołądka. Po dziesiątce nie spodziewałbym się, że tak mocno można się jedną butelką napchać. Nie zmienia to jednak faktu, że przyjemnie się je pije. Taki panie, czeski pils!
Bardzo stara degustacja, jeżeli chcesz abym ocenił to piwo poprawnie napisz mi maila, może się uda.
Dziś mamy coś dziwnego. Już dawno nie piłem tak obojętnego piwa. Z wyglądu można nawet powiedzieć, że jest brzydkie. Barwę ma taką... brudną. Jedyne co może się spodobać to piana, gęsta i utrzymująca się. Pijemy, nic. Drugi, trzeci, czwarty łyk i dalej nic. Niby jest ogólny posmak pszenicznego, słaby banan z chlebem, ale dosłownie nic się nie wyróżnia, dziwne. Taki mix z blendera bez wyrazu. Pod koniec picia, po dość mocnym ogrzaniu bardziej wyczuwalne banany, takie już lekko przekwitłe. Grzechem byłoby stwierdzić, że jest pokroju pszenicy z Kampanii Piwowarskiej, w końcu orzeźwiło mnie w ten bardzo upalny dzień. Dodam tylko jeszcze, że browar należy do Heineken'a.
Dziś mamy coś dziwnego. Już dawno nie piłem tak obojętnego piwa. Z wyglądu można nawet powiedzieć, że jest brzydkie. Barwę ma taką... brudną. Jedyne co może się spodobać to piana, gęsta i utrzymująca się. Pijemy, nic. Drugi, trzeci, czwarty łyk i dalej nic. Niby jest ogólny posmak pszenicznego, słaby banan z chlebem, ale dosłownie nic się nie wyróżnia, dziwne. Taki mix z blendera bez wyrazu. Pod koniec picia, po dość mocnym ogrzaniu bardziej wyczuwalne banany, takie już lekko przekwitłe. Grzechem byłoby stwierdzić, że jest pokroju pszenicy z Kampanii Piwowarskiej, w końcu orzeźwiło mnie w ten bardzo upalny dzień. Dodam tylko jeszcze, że browar należy do Heineken'a.
Bardzo stara degustacja, jeżeli chcesz abym ocenił to piwo poprawnie napisz mi maila, może się uda.
Co my tu mamy, jakiś bursztyn. Prezentejszyn ładny, kolor rzeczywiście bursztynowy, miedziany. Z pianą jest problem bo szybciutko znika ale przecież to smak się najbardziej liczy, pijemy. Jest jakaś gorycz, są jakieś owoce ale wszystko przykrywa karmel. Za dużo go, piwo robi się strasznie dziwne po paru łykach. Zawiodłem się głównie dlatego, że wcześniejsze warki podobno miały fajną goryczkę, która kontrowała ten karmel. W mojej sztuce nic takiego nie nastąpiło.
Co my tu mamy, jakiś bursztyn. Prezentejszyn ładny, kolor rzeczywiście bursztynowy, miedziany. Z pianą jest problem bo szybciutko znika ale przecież to smak się najbardziej liczy, pijemy. Jest jakaś gorycz, są jakieś owoce ale wszystko przykrywa karmel. Za dużo go, piwo robi się strasznie dziwne po paru łykach. Zawiodłem się głównie dlatego, że wcześniejsze warki podobno miały fajną goryczkę, która kontrowała ten karmel. W mojej sztuce nic takiego nie nastąpiło.





