Dziwną rzecz zauważyłem od jakiegoś czasu. Ochota na piwo wzrasta u mnie przy niskich temperaturach. Powinno być chyba na odwrót, co nie? W końcu to latem człowiek myśli tylko o zimnym browarku przy grillu.
Zapewne jest to związane z tym, że od zawsze wolałem piwa ciemne, szczególnie stouty. Przy dzisiejszym "zapejstrowaniu" rynku trzeba się nieźle naszukać, aby znaleźć coś klasycznego. Nawet słodkie style jak np. mleczny stout można ze świecą szukać. I tak wiem, że zaraz mi tu ludki z Warszawy lub Wrocka napiszą, że u nich to nie problem... Pamiętajcie, że większość z nas żyje w miastach od 30k do 100k i nie ma takiego wyboru. Dlatego cieszy mnie niezmiernie gdy widzę w Lidlaczu takie smaczki jak dziś.
Etykieta Browaru Za Miastem należy do tych przyjemnie schludnych, że tak się wyrażę. Ładna grafika na białym tle, bez niepotrzebnego wypełnienia jej medalami czy też innymi pierdołami. Fajnie to by na puszce wyglądało. Piwo jest ciemne, prawie, że czarne. Widać jakieś tam odcienie brązu jak się człowiek dobrze przypatrzy. Piana dość wysoka i zbita. Żywot ma średni.
Klasyczny aromat kawy zbożowej z domieszką delikatnie mlecznej czekolady. Cholernie przyjemny, bez przesadnej kwaskowatości czy też słodkości. Coś mi mówi, że będzie to pięknie ułożona kompozycja. Dajcie się mu jednak ogrzać, wtedy będziecie mieć co wąchać godzinami.
Po pierwszym łyku morda mi się zaczęła uśmiechać, bo człowiek w końcu zaczyna pić piwa idealne do aury pogodowej. I to nie muszą być przecież jakieś grubasy imperialne. Słodkie Lenistwo jest gładkie i na swój sposób gęste (jak na te 16º ekstraktu oczywiście). Do tego średnie wysycenie i mamy wieczorny trunek pod kominek. Na pierwszym planie kawa, ale tym razem nie zbożowa. Już tak bardziej zajeżdża zmieloną z ekspresu. Nie wiem jakiej użyli dokładnie, ale zdaje mi się, że wyczuwam w niej nuty ciemnych owoców. Do tego czekolada, trochę gorzka, a trochę nie. Może to dlatego, że zdaje się być idealnie połączona z przypiekanymi słodami. Słodycz gdzieś w tle, taka trochę mleczno-tofii. Właśnie taki profil smakowy wolę w milk stoutach, mniej słodki. Goryczka niska, bardzo krótka. Na finiszu wybija się kwaskowatość kawy, co fajnie zakańcza każdy łyk. Cholernie dobry stout, lepszy z każdym kolejnym podniesieniem szkła.
----------
Styl: Milk Stout z kawą
Alk: 5,8%
Ekstrakt: 16º
IBU: b/d
Skład: słody jęczmienne, laktoza, płatki owsiane, drożdże S-04, chmiele, kawa ziarnista arabica.
Do spożycia: 08.02.2023
Przyjemny, ale delikatny aromat zaprasza do podróży po spokojnych wodach zbożowej kawy i wiśni w czekoladzie. W pierwszej chwili myślałem, że będzie to dość słodki porter, ale szybko wybiły się te kawowe nuty i mnie wyprowadziły z błędu.
Ciałko, jak na bałtyka przystało, znośne. Nie za dużo, ale też nie za mało. Jeszcze parę lat temu bym powiedział, że grubaśne no ale... Jak to się człowiekowi zmienia perspektywa po "ataku pastry". Wysycenie średnie, tak na granicy jeżeli chodzi o moją porterową tolerancję. Na pierwszym planie przypiekane słody, kawa zbożowa i moooże trochę ciemnego chleba. Potem ciemne owoce, śliwka z wiśnią głównie, ale w takich trochę bardziej uległych ilościach. Goryczka niska, krótka. Finisz to już głównie kawa zbożowa/coldbrew. Proste, a jakże przyjemne piwo. Takie do zrobienia zapasów, aby było "na wszelki wypadek".
----------
Styl: Porter Bałtycki
Alk: 8%
Ekstrakt: 22%
IBU: b/d
Skład: słód (jęczmienne, pszeniczne), płatki owsiane, granulat chmielowy, drożdże.
Do spożycia: 31.12.2023
Co rok przychodzi jesień i co rok jest to samo... człowiek dziwi się jak mu szybko znikają zapasy z piwnicy. Znowu trzeba będzie zajechać do specjalistycznego sklepu, bo nie oszukujmy się... w Lidlaczu jakiś proper ciemniaków nie uświadczysz. A przynajmniej nie we wrześniu.
Dzisiaj wyciągnąłem ostatnią butelkę z premierowych piw leżakującego odłamu Pinty, czyli Pinta Barrel Brewing. Nie powiem, trochę mi to zajęło. Przynajmniej miałem co wypić w ten chłodny, wrześniowy wieczór.
Boże jak mnie tutaj dawno nie było. Parę niedziel przegapiłem, że się tak wyrażę. Mały detoks od opisywania piw się przydaje. Inna sprawa, że w końcu nadchodzi mój ulubiony okres jeżeli brać pod uwagę tylko nasz najukochańszy trunek. Dobrze wiecie, że wolę ciemne, zazwyczaj mocniejsze piwa.
Powrót do pisania zaczniemy jednak od czegoś jasnego i na swój sposób lekkiego. Butelka kupiona przez żonę podczas zakupów u niemieckiego najeźdźcy. Kooperacja AleBrowaru z teksańskim browarem Hold Out Brewing. Zapowiada się obiecująco, póki człowiek nie przeczyta etykiety. IPA z miodem rzepakowym? Ale jak to? Od razu przypomniały mi się przyjemne czasy piw z miodem gryczanym, ale w tym przypadku jakoś tak... no nie wiem.
Patrząc na etykietę nigdy bym nie powiedział, że to piwo z AleBrowaru. Tak to już jednak jest, że wiele browarów pozbywa się swojego znaku rozpoznawczego dla nowych serii. Artezan ma podobnie. Co do tej... jest OK. Nie rozumiem zmiany czcionki w nazwie, ale sama grafika na plus. Piwo ma kolor typowego lagera, złote, przejrzyste. Piana niska, szybko się ulotniła.
Słabo jest, co tu dużo mówić. W zapachu głównie kwiatowo (z dużym skojarzeniem miodowym/nektarowym) i może odrobiną cytrusów. Nieszczególnie intensywne, trzeba się nawąchać, aby coś wyczuć. Już nie wspomnę o tym, że z butelki zajechało mi lagerem bez ambicji.
Czytam opis chmieli i jakoś nie mogę w to uwierzyć... Ale może od początku. Konsystencja nawet spoko, jak dobry, chrupki pils. Wystarczająco wysycone, do wypicia w parę butelek podczas grilla w upalne popołudnie. Problem w tym, że nie dość, że miała to być IPA, to jeszcze jest to kooperacja z teksańskim browarem. Co dostaliśmy? Jakieś tam nuty chmielowe, głównie żywiczno-trawiaste, na bardzo wyraźnej podbudowie słodowej. Co najwyżej bym to nazwał (z braku lepszego stylu) american lagerem, a nie IPA. Gdzie jest ananas, cytryna, gruszka? Czytając metryczkę chmieli wygląda to naprawdę obiecująco. Goryczka taka se, łodygowa głównie. Dopiero finisz pokazuje zmarnowany potencjał. Czuć trochę ananasa mocno skontrowanego cytryną, ale to już za późno jak dla mnie. Szkoda. Plusem jest to, że nie jest ulepkowe, bo sam miód gdzieś się zagubił w smaku.
----------
Styl: IPA
Alk: 6%
Ekstrakt: 14%
IBU: b/d
Skład: słód jęczmienny, miód rzepakowy, chmiel (Sultana Lupulin, Calypso, Lotus Lupulin, BarthHaas Flex), drożdże USWC Chico.
Do spożycia: 23.08.2023
















