Śledź mnie na:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą too young to be herod. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą too young to be herod. Pokaż wszystkie posty

 


Jak to jest, że od paru lat, rok w rok mam jakieś przeboje w okresie świątecznym? Ostatnio latałem za dentystą jak szalony. Teraz... jakieś kwarantanny wymyślili. Najgorsze jest to, że mnie zrzucili z podium rywalizacji rowerowej (na ilość KM) w pracy przez to. Jak żyć?


No jak to jak? Usuwając backlog wpisów na blogu. Heroda z Artezana piłem jakoś na początku grudnia chyba, bo pierniki robiliśmy wtedy. Darowana jest to wersja, bo browar zrobił (bodajże jako pierwszy) paczki świąteczne dla blogerów. Do wersji sprzed 3 lat miałem wąty z tego co pamiętam, jak będzie tym razem?




Etykieta nie zmienia się od lat. Pasuje do nazwy i co roku przypomina mi traumę z dzieciństwa, kiedy musiałem (1 klasa podstawówki jakoś) grać Heroda w szkolnym przedstawieniu. Pamiętam, że chciałem czołgami iść na Jezusa... Piwo czarne, nieprzejrzyste i bez najmniejszych refleksów. Piana zbita, puszysta, długo utrzymująca się.


Przy pierwszym niuchu wchodzi, i to w podbitych butach, kakaowiec. Gorzki, sypki i bez litości. Tak, jakby moje zmysły odzwyczaiły się od tego przez te wszystkie pastry-srejstri. Dopełnieniem jest przyjemna paloność i odrobina mlecznej czekolady gdzieś w tle. Zapowiada się taka trochę grudniowa klasyka trzeba przyznać.


No i o takiego piernika, tfu, stouta świątecznego nic nie robiłem! Treściwe, na swój sposób lepkie i nisko wysycone. Napisałem "na swój sposób", bo znowu ma człowiek odczucie sypkiego, gorzkiego kakao już od pierwszego łyku. Oj to nie będą (były już w sumie) słodkie święta. Zaraz po kakao prażone orzechy (tutaj zapewne migdały) i przyjemnie dopełniające palone słody. Że niby w pełni palony stout w 2020 roku, i to jeszcze na święta?! No chyba, bo to jeszcze nie koniec. Po lekkim ogrzaniu dochodzą nuty czekolady deserowej i odrobina kawy zbożowej. Goryczka średnia do niskiej. Coś tam ugrywa, ale nie za dużo, bo po co. Profil ma oczywiście palony. Na finiszu uwydatnia się kawa, lekko kwaskowata, ale i tak górą jest gorzka czekolada z palonością słodową. Czy jest to świąteczny stout? Dla mnie tak, bo jest to po prostu wyśmienite, gorzkie i palone piwo, które nie potrzebuje dodatków w stylu marcepanu lub przypraw korzennych. Pasuje idealnie pod chłodne wieczory, jak i do ciężkich, polskich dań świątecznych. No i ten wyśmienicie ukryty alkohol!


----------


Styl: Christmas Imperial Stout with Cocoa and Almonds

Alk: 11% Obj.

Ekstrakt: 26% Wag.

IBU: b/d

Skład: b/d

Do spożycia: 30.06.2021


www.artezan.pl



Pamiętam, że w bodajże pierwszej klasie podstawówki zmusili mnie do zagrania w przedstawieniu świątecznym. Miałem być Herodem... ja. Człowiek niespotykanie spokojny i bez konfliktów. Dodatkowej pikanterii do tej całej sytuacji dodawał fakt, że byłem chyba jedynym świeżakiem w tej całej bandzie niby aktorów.

Oczywiście jak na świeżaka przystało robiłem na złość nauczycielkom. Wydawałem dziwne dźwięki, upadałem szybciej (była scena, gdzie mnie strażnicy "rzucali" na ziemie) i ogólnie byłem małym wrednym bachorem wprost z amerykańskiego filmu lat 80-90'tych. Jak tak teraz o tym myślę, to lałbym nawet samego siebie linijką po tyłku na miejscu tych nauczycielek. Tak jakoś mi się przypomniało pijąc tegorocznego świątecznego stouta z Artezana.



Herodzik bardzo ładnie prezentuje się na butelce i trochę przypomina mnie z czasów aktorskiego debiutu. Inna sprawa, że sam styl graficzny kojarzy mi się, nie wiedzieć czemu, z Małym Księciem, a przynajmniej wersją, którą czytałem za młodu. Kapselek firmowy zawsze na propsie. Piwo ciemnobrunatne, nieprzejrzyste. Z początku piana była zadziwiająco wysoka i prawie że czarna. Dość szybko jednak, mimo zbitej konsystencji, zaczęła się redukować do tego co macie poniżej. Szkoda trochę.


Aromat? Miazga. Tak intensywny, że nawet bigos w pobliskim garnku go nie zdominował. Czekolada 75%, marcepan, trochę palonego słonecznika i odrobina skórki pomarańczy. Całość posypana szczyptą cynamonu. Bardzo ładnie się to wszystko zgrywa ze sobą i rzeczywiście pachnie świętami. No no Panie Artezan, jak Ty mnie zaimponowałeś w tej chwili.

W ustach gładkie i aksamitne, ale też z proper ciałkiem. Tak, płatki owsiane zrobiły robotę. Wysycenie średnie do niskiego. W smaku znowu przyjemna czekolada, taka nie z pierwszej łapanki. Gorzka i w dodatku wspomagana przez kakao. W tle prażony słonecznik i bardzo delikatna pomarańcza. Goryczka średnia, momentami niska. Ma palony profil, który przechodzi w popiół na finiszu. Taki nie za mocny, ale za to bardzo dobrze współgrający z czekoladą. Ogólnie końcówka taka trochę jednowymiarowa się wydaje. Podsumowując... dobre, nawet bardzo. Brakowało jednak  tego pazura z aromatu i jakby nie patrzeć trochę różnorodności. Gdzie się podział marcepan?

----------

Styl: Christmas Orange Stout
Alk: 8% Obj.
Ekstrakt: b/d
IBU: b/d
Skład: słód jęczmienny, płatki owsiane, ziarna kakaowca, skórka pomarańczowa, chmiel, drożdże, cynamon cejloński.
Do spożycia: 30.03.2018


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com